:: Bajki :: Buraczek

Buraczek
 
Obrazek

Pewnego razu w pięknym ogrodzie,
Z samego rana – o słońca wschodzie,
Już bumerangiem buraczka wrzaski
Przeszyły przestrzeń – zakręcik płaski
Jak strzałą ścięły i z całej siły
Gwizdem warzywa w mig obudziły.

Obok nicponia stała pietruszka,
W duchu myślała, że wciąż jest wróżką
I będzie mogła psoty buraczka
Przerwać i uczyć dobra chłopaczka.
Niestety, łobuz strączkiem fasoli
Uderzył dynię, krzyknęła: boli!
Zaraz pomknęły maleńkie ziarna,
Gdyż w słońcu będzie dola ich marna,
A że rabarbar ma wielkie liście,
Więc biedne skryły się pod nim wszystkie.

Obrazek

Z krańca ogrodu biegną kabaczki,
Gdyż rozpoznali buraczka wrzaski,
Na skrzyżowaniu się rozdzielili,
Nie chcą marnować już żadnej chwil.
Muszą powstrzymać w mig łobuziaka,
By nie wynikła już żadna draka.
Przepiękny ogród – dla warzyw wszystkich,
Nie pozwolą go – nikomu zniszczyć.

Obrazek

– Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha…
– Puk, Puk, ale z ciebie jest pieszczocha.
Burak z takim wrzaskiem jak w ukropie?
– Lepiej – umyj uszy sobie chłopie.
– Uszy? Są czyściutkie łobuziaku
I pamiętaj: nie dotykaj kwiatów!
– Ale zrzędzisz – przecież nie są twoje.
– Wszystkich, więc nie ważne twoje, moje.
– Zobacz, jest ich mnóstwo i do woli.
– Ciebie skubnę i zapytam boli?
– Dobrze, kabaczku – zaraz stąd zmiatam,
A ty? Do swojego wracaj brata.
– Słuchaj, mijaj miejsce te z daleka
Wielkim kołem. Tylko nie narzekaj.

Obrazek

– Witam przepięknych jak cud bliźniaków,
Jak mam rozpoznać, takich chłopaków?
– Jestem ciemniejszy – zwinna Piąsteczka.
Myśli buraczek „On raczej beczka”
– A ten jaśniejszy – brat mój Muskuła.
„Ale dziwaki – Muskuła – kula
I na dodatek jakby ze śniegu”
Buraczek w duchu szydził z drugiego.
– A co u ciebie, masz do nas sprawę,
Czy wymyśliłeś nowa zabawę?
– Nie… Ja wąchałem dziś grzecznie kwiatki,
Kabaczek krzyczał: „Pielże rabatki!”
– To jakieś żarty? Prawdziwa heca!
Czy ona na główkę nie zleciał z pieca?

Obrazek

Liny puścili już w mig bliźniaki
I zeskoczyli ja dwa straszaki.
Usiedli w trójkę na tej gałęzi,
By zaplanować jakby przepędzić
Z tego ogrodu wszystkie warzywa.
Śpiewka buraka, choć nieprawdziwa,
Ale pokażą, kto w pierwszym rzędzie
I zaprowadzą porządek wszędzie.
Nagle Muskuł słów rzuca potok,
Że z taką zgraja to żaden kłopot.
– Tam pestki z wiśni leżą na ziemi,
Twarde, świeżutkie i bądźmy pewni,
Gdy pozbieramy je – nura w krzaki,
Załatwimy ich – nimi na cacy.

Obrazek

Tam nieopodal tuż przy tunelu
Na swą zabawę czeka już wielu.
Snuje się radość jak mgła dokoła,
Pietruszka pierwsza do wszystkich woła.
– Kto zagra w berka, a kto w chowankę?
Do mnie warzywa – ja wyliczankę
Wyrecytuję tylko ciut wyżej
Wdrapię się na pniak. Chodźcie tu bliżej.
I biegną wszyscy, dynia z mozołem
Ledwie się rusza, choć jest aniołem.
Tak delikatna oraz cierpliwa
Na dobroć starcza jej wciąż paliwa.
Wreszcie swym śpiewnym głosem pietruszka
Zaczyna płynnie jak mała wróżka:
„Siedzi burak na donicy
I na wszystkich głośno krzyczy,
Ręką macha jak maczugą:
Wrzeszczeć będzie jeszcze długo!
Więc policja się zjawiła
I do kozy go wsadziła”.

Obrazek

– Czyżby do kozy? To jakieś bzdury!
Krzyczy ogórek i wszystko z góry
Już przewiduje, że z tym burakiem
Walczyć i zostać też łobuziakiem?

– Zagrajmy wszyscy, więc w chowanego?
Cukinia rzuca i nic dziwnego,
Że właśnie ona będzie już kryła.
Zasłania oczy – ciemno – nie była
W takiej otchłani, gdyż nic nie widzi
I się czerwieni, trochę się wstydzi,
Czy ich odnajdzie – ma wielkie chęci
Liczy wyraźnie już do dziesięciu,
W mig się odwraca zwinnie na pięcie,
To jej w tej chwili ważne zajęcie.
– O! Nasz kabaczek, czy zagrasz z nami?
– Gdzie lśni aronia – tam się spotkamy
I zwołaj wszystkich, bez ceregieli,
Inaczej kłopot będziemy mieli.

Obrazek

Już ogóreczek razem z marchewką
Są obrażeni, że jakąś śpiewką
Kabaczek przerwał świetną zabawę.
– Słuchajcie mili mam do was sprawę.
Buraczek napaść chce z bliźniakami
I nas załatwić z wiśni pestkami.
– Kabaczku chwila, ja całą trójkę
W mig zaczaruję. Postawisz dwójkę
Mi czarodziejce, jeśli nie zdołam…
– Może nie teraz i co za mowa.
Dynia cichutko karci pietruszkę,
Nagle marchewka otwiera buźkę.
– Weźmy w garść kolki – no, łopianowe
I ich po kudłach prościutko w głowę.
– Dosyć kochani, co jest wciąż z wami?
Lepiej w zawody wszyscy zagrajmy.
Też udział wezmę jakiem kabaczek,
Rozwiążę problem, jeśli coś znaczę.

Obrazek

Myśli kabaczek, oraz Piąsteczka,
Że nie potrzebna będzie ławeczka,
Więc pochwycili brzozowy pniaczek.
Mili dla siebie? Okropni raczej.
Patrzcie z wysiłku brzuch wciągnął rzepa,
„W kabaczku pewnie mizerna krzepa”
I całe plecy mocno naprężył.
Czy w kilka sekund tutaj zwycięży?
Kabaczka ręka jest jak ze stali
I ani ruszyć. Piąstka się pali,
Więc już zaciska z wysiłku zęby.
„Niech wylatują nawet mi z gęby,
Lecz się nie poddam, jakiem Piąsteczka,
To są zawody a nie wycieczka”
Zadygotały silne ramiona,
Ciekawe jest, kto – kogo pokona?
Napięcie chyba sięga zenitu,
Obaj chcą doznać chwały – zaszczytu.
Szala wahadła zamarła w pionie
Jakby się ruszyć nie miały dłonie.
Myślę, że jeszcze maleńka chwila.
Patrzcie kabaczek wreszcie wygrywa?

Obrazek

Teraz buraczek i marcheweczka
Ciągną za linę. Czy będzie sprzeczka
Między dziewczyną, a złym chłopaczkiem
I czy zapiszą zwycięstwo – maczkiem?
Marchewka mocno w ziemię zaparta,
Lecz na swych butach mknie jak na nartach.
– Oj, niby mądra, nie sprężasz siły?!
Krzyczy buraczek i jest nie miły
– Będziesz na pierwszym miejscu z tej kliki,
Którą wyciągnę – żadne uniki…
- Nie chcę lądować gdzieś tam za płotem!
- To zobaczymy, tutaj z powrotem
Będzie na amen zamknięta droga.
Groźba buraka jest ciut za sroga!
– Pomóż kabaczku! Ratuj! Pomocy!
– Szybciej ci z orbit wyskoczą oczy,
A nie pokonasz mnie dziewczyneczko,
Oj, ciszej będzie bez ciebie deczko.
Chociażby chciała za wszystkie skarby
Wygrać – zabrakło jej na to werwy.

Obrazek

Przyszła kolejka już na Muskułę,
On ma dość silną widać posturę,
Nie przyszedł żaden z nich tu się gościć,
Lecz walczyć, zatem żadnej litości.
Kabaczek chwyta już za czuprynę
Rzepę, gdyż widzi całą przyczynę
Zła, które pląsa w pięknym ogrodzie.
– Przestań, kabaczku, nie oto chodzi!
– Zmiękłeś i widzę, że będziesz słodzić?
– Dosyć zabawy, drogi staruszku!
– Czy możesz przestać ględzić, kłamczuszku?
Rzepa w tej chwil się zdenerwował
– Dam tobie radę, spokojna głowa,
Ląduj na trawę. Koniec zabawy!
I nie zapomnij się ciut opalić!

Obrazek

Już nieopodal – przy ślicznym koprze
Mądrej cukini nikt się nie oprze,
Więc przybiegł burak, żeby z ogórkiem
Ścigać się myśląc, że on jest piórkiem,
Aby pofrunąć bez ceregieli,
Będą wygraną w garści już mieli.
– Skup się, buraczku, na tym, co mówię,
Teraz poddacie się wielkiej próbie,
Patrz, więc przed siebie jak ogóreczek.
Proszę dobiegnąć tam, do porzeczek,
Macie w swych dłoniach przynieść po kiści
Ślicznych owoców, ale bez liści.

Obrazek

– Przecież nie będę czasu tam tracił
I się siłował z ogromnym krzakiem.
Zaczął pyskować nagle buraczek.
– Lękasz się, widzę. Sposób mam na cię.
Szepnął ogórek tak mimo chodem,
– Chyba jedynie to samochodem…
– Przestań się chwalić, kłamczuszku drogi
I w końcu uwierz w silne me nogi.
– Dosyć gadania już zawodnicy!
Na przód biegnijcie tam do granicy
Płotu. Ja czekam tutaj na mecie.
„Start!”– wykrzyknęła. Ruszyli przecież
Z przysłowiowego jakby kopyta!
Cisza przez chwilę. Kogo przywita?
O, ogóreczka! Nie wierzy oczom,
Które z radości zaraz się pocą.

Obrazek

Patrzcie, kochani – o, kogóż mamy,
Chodźmy szybciutko, to posłuchamy,
Gdzie szczurek wybrał się już z wizytą,
Chociaż ma minę jakoś przybitą.

– Mam dwa woreczki przepysznych ziaren,
Jeszcze przyda się wziąć warzyw parę,
Które zaniosę do swego domku.
Będę miał z głowy wszystko – w porządku.
Sroga na pewno w mig minie zima,
Z pełniutkim brzuszkiem, mrozy przetrzymam.
Teraz się schowam o, tam za pniakiem,
Z marchwią się spotkam. No, nie z burakiem?
Siedzi samotnie tam na donicy?
No, nie uwierzę, że on nie krzyczy?
Co tam marchewka – ja z braku-laku
Ząbki zatopię nawet w buraku.

Obrazek

„O, rany, remis? Wielkie mi rzeczy,
To jakiś nonsens – niech ktoś zaprzeczy.
Miały polecieć ze wszystkich wióry,
Wygrana była wiadoma z góry.
Bawią się z nimi teraz bliźniaki,
Mieli mi pomóc – być jak straszaki.
Tak nadąsany i rozżalony
Myślał buraczek. Kto za nim stoi
Nie wiedział wcale? Ogromna łapa
Już za czuprynę chwyta chłopaka.
– Właźże zakało mi do plecaka,
Nikt już po tobie nie będzie płakać.
– Puszczaj, ja przecież tego nie chciałem
I zaraz wszystkich przeprosić miałem!
– Przymknij nareszcie już swoją buźkę
Będę miał w zimę świetną surówkę!
– Ratujcie wszystkie moje warzywa,
Szczur mnie uchwycił i mocno trzyma!

Obrazek

Krzyki rozpaczy usłyszał Jasny.
– To głos buraczka, on jest jak własny
Brat mój, więc biegnę by go ratować,
Nie wiem jak jeszcze – w tym moja głowa.
– Niegrzeczny szczurze odrzuć już plecak
I zmykaj szybko. Mijaj z daleka…
– Czyżbyś nie wiedział? To moja własność!
– Chcesz to pomogę zaraz ci zasnąć
I się zabawię także w dentystę,
Zgubisz swe pieńki z buziulki wszystkie.
– Co, moje ząbki? Przepraszam stary.
– Ja jestem Jasny, a z nich korali,
Abym nie zrobił, ciesz się gryzoniu,
A teraz zmykaj do swego domu!
Jakby z kokonu już się wynurza
Buraczek – cieszy się, że mija burza
Czarna, ogromna w jego rozpaczy,
Chyba dla warzyw jeszcze coś znaczy.

Obrazek

– Podaj mi rękę mój przyjacielu.
– Dziękuję jak ty jest już nie wielu.
Głos brzmi wstydliwie teraz buraczka,
Czy zgrana będzie z nich wszystkich paczka?
Czy on zrozumiał, że w grupie siła,
A słowo dane to jak mogiła:
Niepodważalne, nieustraszone,
Każdy jest z nasion, jakby w kokonie
Był. Teraz kroczy przez krótkie życie,
Aby się bawić, żyć znakomicie.
Chociaż czasami byli niegrzeczni,
W małych serduszkach szczęście swe nieśli
I po raz pierwszy szli obok siebie
Czując się dobrze jak w siódmym niebie.

Obrazek

Zapach narcyzów z kroplami rosy,
Roznoszą zapach – jak wietrzyk bosy,
Co muska twarze wczesną nam wiosną,
A kwiaty w szczęściu rosną i rosną.
Kiedy już w glebę rzucimy ziarna,
Wystrzelą w górę – popęka darnia
I się odrodzą nowe warzywa,
Znów zobaczymy kto z kim, wciąż trzyma.


Bajka "Buraczek" została już opublikowana w książce "Trzy bajki" listopad 2016

Dodał(a): Teresa "Kalwara" Bojanowska
Dnia: 23 marca 2017, 08:22

Wszystkie materiały zawarte na stronie są autorstwa Teresy "Kalwary" Bojanowskiej.
Copyright © 2008-2018 www.bojanowska.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ilość odwiedzin: 175824.